

Wygięty stryj
Stryjowi, gdy się wyginał, Wypadła nagle sprężyna. Stryj patrzy i nie wierzy: Czy to sprężyna tu leży? I czy to moja jest wina, Że wypadła sprężyna? Przypadek to przecież nie lada - Nieczęsto sprężyna wypada, Zwłaszcza, że w ludzkim ciele Sprężyn jest raczej niewiele. A że się rzadko to zdarza, Pobiegł stryj do lekarza. Lekarz ogląda go, bada: - Drogi panie, posiada, Pan wszystkie niezbędne części, Nie stuka pan i nie chrzęści, Więc nie znajduję przyczyny, Wypadnięcia sprężyny. Bo przecież, proszę pana, Nie wypadła z kolana, Z łokcia czy nawet głowy. Jest pan zupełnie zdrowy! I niech się pan już tak nie spina, To nie pańska sprężyna! Zastanowiło to stryja: Jeśli nie moja, to czyja? I od lat kilku siedzi, Szukając odpowiedzi. Bo są zagadki na świecie, Których nie rozwiążecie. A ja mam jeszcze pół zdania W kwestii wyginania: Nie róbcie tego, broń boże, Bo coś Wam też wypaść może!


















