

Świat często zmienia się na lepsze, tylko nie zawsze to zauważamy
Dziś rano otworzyłem lodówkę, żeby wyjąć mleko do kawy, i przy okazji zerknąłem na zapas swoich leków na kolejne trzy miesiące. Chłopak, którym kiedyś byłem, nie mógł nawet marzyć o leczeniu profilaktycznym, a ja otwieram dziś tę lodówkę bez zastanowienia. W tym odcinku mówię o tym, na jakiej podstawie w ogóle oceniamy własne życie. Myślę, że robimy to bez danych z dwóch stron, czyli bez tych sprzed poprawy, do której zdążyliśmy przywyknąć, i bez tych z przyszłości, której jeszcze nie znamy. Nie chodzi o leki ani o chorobę. Lodówka jest tylko przykładem tego, co każdy z nas ma przed nosem, na przykład pracy, w której nie trzeba już codziennie szykować się na awanturę, albo rachunku, który można zapłacić bez zastanawiania się, z czego w tym miesiącu zrezygnować. W odcinku m.in.: dlaczego największą zmianą bywa to, czego już nie musisz robić, i czemu tak trudno ją zauważyć; eksperyment z 2008 roku z udziałem 88 osób w związkach, w którym największy, choć skromny wzrost zadowolenia pojawił się u tych, które przez kwadrans pisały o tym, że mogły się nigdy nie poznać; cztery pytania o własną codzienność sprzed lat, które pokazują drogę, jaką już przeszliśmy; czego bardzo często brakuje w prognozie, którą układamy w złym momencie, czyli szans, o których jeszcze nie wiemy, nas samych za rok i cudzej pracy; dlaczego nie potrzebuję wierzyć, że wszystko wydarzyło się po coś, i co o deklarowanym rozwoju po trudnym przeżyciu pokazało badanie 122 osób z 2009 roku; trzy zdania Maxa Rosera o stanie świata, które pozwalają jednocześnie na wdzięczność i na dalsze działanie. Artykuł ze wszystkimi źródłami: Ocena bez danych. Powiązane teksty na trojanczyk.pl: Trzy rzeczy, które wyniosłem z życia z chorobą, Nie bądź słupem soli, Każdy z nas ma swoją Hemofilię. Lepsze decyzje. Własny osąd w świecie gotowych odpowiedzi.

















